spokój

Nie­waż­ne ile mamy lat, ile mamy w port­fe­lu, jaki kod pocz­to­wy piszą na koper­cie z rachun­kiem i jak duży ten rachu­nek, czy w lodów­ce jest fran­cu­ski ser czy twa­róg wiej­ski od bab­ci na tar­gu kupio­ny. Nie­waż­ne czy poje­dziesz na waka­cje z lazu­ro­wą wodą i mlecz­nym pia­skiem pod sto­pa­mi czy zosta­niesz na leża­ku w ogro­dzie… wszyst­ko to nie­waż­ne jak w życiu bra­ku­je spo­ko­ju. Wobec nie­go wszy­scy jeste­śmy rów­ni choć każ­dy ma inny próg jego odczu­wa­nia. Zupeł­nie tak jak z bólem — jeden zęby zaci­śnie nawet leżąc dłu­gie godzi­ny na szpi­tal­nym łóż­ku a dru­gi kro­jąc szczy­pio­rek się dra­śnie i oczy łza­mi zaj­dą. Życie har­tu­je. Życie przy­no­si takie doświad­cze­nia, że za kil­ka lat nie będzie­my pamię­tać o pro­ble­mach, któ­re mamy teraz, choć zosta­wią one śla­dy. Trwa­łe i takie, któ­re czas wyma­że i zdmuch­nie jak kurz. Mówią — co nas nie zabi­je… rację mają, ale ten spo­kój. Bez nie­go gdzie się nie obej­rzysz to ciem­no. Choć dla każ­de­go ozna­cza on coś inne­go.

Dla mnie to zdro­wie i po sto­kroć zdro­wie. Modlę się o nie każ­de­go wie­czo­ru. Bez nie­go nic nie cie­szy. Dla mnie to dwie zdro­we ręce i nogi i nos, na któ­rym noszę oku­la­ry, bo bez nich to tak jak­bym krót­sze ręce mia­ła. A nimi prze­cież i posprzą­tam i przy­tu­lę i zupę zamie­szam i się pod­pi­szę. Dla mnie to ten twa­róg z tar­gu i świa­do­mość, że na rachun­ki wystar­czy i na kwia­ty i na pali­wo do samo­cho­du żeby ludzi, któ­rych kocham odwie­dzić i na kawę żeby z Czło­wie­kiem naj­waż­niej­szym w życiu ją wypić. Spo­koj­na jestem kie­dy ta mniej­sza dłoń w więk­szej może się zagrzać i kie­dy jest obok Ktoś kto jest mi całym świa­tem. Ale naj­więk­szy spo­kój mam w sobie kie­dy zwy­czaj­nie wszyst­ko to sobie uświa­da­miam. Bo prze­cież w życiu spo­koj­niej jest kie­dy moż­na za coś podzię­ko­wać, a nie tyl­ko pro­sić.

simpleandnatural_pl_spokoj (2)

2 komentarze

  1. Zga­dzam się, spo­kój, zdro­wie to bar­dzo waż­ne, cze­go wie­le osób w dzi­siej­szych cza­sach nie doce­nia, albo za póź­no.