luksus

Chwi­la ciszy.
Zapach kawy.
Szmer wody pod prysz­ni­cem.
Gład­kość skó­ry.
Śmiech.
Roz­mo­wa.
Gorą­cy obiad.
Sze­lest odwra­ca­nej stro­ny w książ­ce.
Brzęk monet w port­fe­lu.
Zapach poście­li.
Świer­got pta­ków.
Dotyk.


Uzna­je­my, że pew­ne rze­czy w życiu są oczy­wi­ste, że się nam nale­żą, że są ot tak mimo wszyst­ko i zawsze będą. Dopie­ro kie­dy coś oka­zu­je się bra­kiem zauwa­ża­my to. Szu­ka­my wiel­kich rze­czy, ale trud­no pojąć że nie trze­ba być boga­tym żeby doświad­czać w życiu luk­su­su. Doświad­cza­nie go to stan nasze­go umy­słu. Może być kosme­ty­kiem, samo­cho­dem, jedze­niem, poczu­ciem akcep­ta­cji. Może też być bra­kiem cho­ro­by lub oka­zją do poma­lo­wa­nia paznok­ci i uczu­ciem, że dobrze nam z samy­mi sobą. To taka lek­kość. Uczu­cie tej lek­ko­ści jest bez­cen­ne, choć­by to była chwi­la.

Szko­da życia na wiecz­ne bycie nabur­mu­szo­nym, wyma­ga­ją­cym od wszyst­kich tyl­ko nie od sie­bie, nie­za­do­wo­lo­nym i odwró­co­nym do sie­bie tyłem. Z każ­de­go dnia każ­de­mu uda się wyłu­skać dro­biazg, któ­ry spra­wi że poczu­je­my się dobrze. Bo to luk­sus umieć dostrze­gać codzien­ne małe szczę­ścia i żyć w zgo­dzie ze sobą, móc cie­szyć się życiem. A naj­więk­szym luk­su­sem jest moż­li­wość dys­po­no­wa­nia wła­snym cza­sem i świa­do­mość tego jak wie­le mamy.

tiszert over­si­ze w paski [klik]