kiedy mnie nie ma

Kie­dy nie ma mnie tutaj to dla­te­go, że jest coś co absor­bu­je mnie jesz­cze bar­dziej. Bywa­ją to róż­ne spra­wy, ale tym razem jest to wio­sna, któ­ra nie daje mi spo­ko­ju. Te pta­ki, w któ­re się wsłu­chu­ję przed świ­tem. Te liście, któ­re teraz się wyklu­wa­ją z pąków. Te kwia­ty, któ­re są tyl­ko teraz a za mie­siąc ich już nie będzie.

 

To co mnie absor­bu­je rów­nież do gra­nic moż­li­wo­ści to Lili, któ­ra zada­je takie pyta­nia że muszę się­gać do źró­deł żeby nie wygłu­pić się z odpo­wie­dzią. To Maja, któ­ra prze­miesz­cza się niczym słyn­ny kró­li­czek na bate­rie, pozna­je i pró­bu­je wszyst­kie­go z czym obcu­je.

Absor­bu­ją mnie myśli o tym jak będzie za chwi­lę, kie­dy będę mamą trzech córek. Tego rów­nie bar­dzo się boję, co nie mogę docze­kać.

Chło­nę, zachły­stu­ję się, łapię w obiek­tyw bo prze­cież to co teraz nie zda­rzy się i nie zakwit­nie po raz dru­gi.

2 komentarze

  1. GRATULACJE !!! Już się nie mogę docze­kać spo­tka­nia, mam milion pytań rów­nież, więc Two­ja cier­pli­wość niech się nie koń­czy :D Ści­skam ;)

    1. Moja cier­pli­wość jest regu­lar­nie i namięt­nie ćwi­czo­na ;) nie ma obaw, że przy pyta­niach się skoń­czy. Też cze­kam na spo­tka­nie!