zapisane #1

Będzie o czy­ta­niu, o odwie­dza­niu pięk­nych miejsc w sie­ci, będą frag­men­ty tek­stów przy któ­rych war­to się zatrzy­mać, będą pięk­ne zdję­cia, któ­ry­mi się zachwy­cam, wnę­trza, kolo­ry, jedze­nie i wszyst­ko z czym się spo­tka­łam i czym chcia­ła­bym się podzie­lić. Bo to co war­to­ścio­we trze­ba posy­łać dalej i zde­cy­do­wa­nie zatrzy­my­wać się przy tym na krót­ką choć­by chwi­lę. Zapi­sać. Posma­ko­wać.

Dzi­siaj pięk­ny blog, moc­na książ­ka i dość spo­ry frag­ment innej.

  1. Blog: Leni­wa Nie­dzie­la.

    Już nawet nie pamię­tam jak tra­fi­łam do Mar­ty, ale prze­pa­dłam. Mama, foto­graf­ka, podróż­nicz­ka, ogrod­nicz­ka zako­cha­na w swo­ich bli­skich, pięk­nym domu z ogro­dem i warzyw­ni­kiem, foto­gra­fii i jedze­niu. Lek­kie pió­ro, pięk­ne zdję­cia i cudow­ny zapis praw­dzi­we­go sma­ko­wa­nia życia.

  2. Książ­ka: Jak poko­chać cen­tra han­dlo­we, Nata­lia Fie­dor­czuk
    Czy­ta­łam tę książ­kę i ze stro­ny na stro­nę jed­no­cze­śnie czu­łam coraz bole­śniej­sze ukłu­cia gdzieś w środ­ku i nie­zno­śną myśl o uby­wa­ją­cych stro­nach. To wbrew pozo­rom nie jest porad­nik, nie jest to też pamięt­nik, to raczej stu­dium współ­cze­snej mat­ki. To kalej­do­skop uczuć cza­sem bar­dzo skraj­nych, do któ­rych nikt żad­nej kobie­ty, któ­ra zosta­nie mamą nie przy­go­to­wu­je. Dla­cze­go? Dla­te­go, że uczuć poja­wia­ją­cych się wraz z dziec­kiem nie da się prze­wi­dzieć, okre­ślić jed­no­znacz­nie, powie­dzieć tak odczu­jesz, tak jak bez pro­ble­mu moż­na pole­cić ten czy inny krem do sma­ro­wa­nia pyr­ka­te­go noska w mroź­ny dzień… Tego zwro­tu życia o 180 stop­ni trze­ba zwy­czaj­nie doświad­czyć na sobie żeby móc zabrać głos w spra­wie. Ta opo­wieść to nie prze­ży­cia jed­nej mat­ki, to zbiór doświad­czeń zebra­nych na forach, blo­gach, ser­wi­sach spo­łecz­no­ścio­wych. Autor­ka pyta­na o to czy to jej histo­ria, odpo­wie­dzia­ła, że “gdy­by to wszyst­ko prze­ży­ła to chy­ba by umar­ła”. I rze­czy­wi­ście w kobie­tach ocze­ku­ją­cych swo­je­go pierw­sze­go dziec­ka książ­ka może pozo­sta­wić dokład­nie takie wra­że­nie. Jed­nak nie­jed­na mat­ka po prze­czy­ta­niu tego zapi­su przy­zna, że prze­ży­ła 80–90% tej opo­wie­ści. Taka mat­ka zamy­ka książ­kę na ostat­niej stro­nie i powie do sie­bie w myślach “dobrze, że jestem tu i teraz, że jest wła­śnie tak”. Taka mat­ka odczu­je zwy­czaj­ną dumę ze swo­jej siły.

    Dla­cze­go ta książ­ka zro­bi­ła na mnie takie wra­że­nie? Dla­te­go, że jestem mamą, dla­te­go że powin­ny czy­tać ją przy­szłe i obec­ne mamy i nie po to żeby się prze­stra­szyć, bać, oba­wiać, wyrzu­cać sobie, porów­ny­wać się. Powin­ny ją czy­tać wła­śnie po to żeby się nie bać, żeby być świa­do­mą że mat­ka dosko­na­ła nie ist­nie­je, że jest tyl­ko czło­wie­kiem, któ­re­mu wol­no nie mieć siły, któ­re­go coś prze­ra­sta, boli, prze­sta­je obcho­dzić, któ­ry bez prze­rwy wal­czy z ocze­ki­wa­nia­mi, swo­imi sła­bo­ścia­mi i cia­łem, któ­re zda­je się wca­le nie słu­chać woła­nia o przy­wró­ce­nie kopii zapa­so­wej sprzed dwóch kre­sek na teście cią­żo­wym.

    To książ­ka o praw­dzi­wym macie­rzyń­stwie, bez lukru, ale też bez prze­ja­skra­wia­nia w dru­gą stro­nę. Momen­ta­mi ostra jak żylet­ki i chłod­na jak woda w omsza­łej stud­ni ana­li­za doświad­cza­nia macie­rzyń­stwa. Do bólu praw­dzi­wa.

  3. Frag­ment: Jedz, módl się, kochaj, Eli­za­beth Gil­bert o mikro­za­rzą­dza­niu każ­dym momen­tem życia. Wła­śnie zła­pa­łam się na tym, że tak dzia­łam… podej­rze­wam, że nie ja jed­na. Potra­fić zosta­wić życie swo­je­mu bie­go­wi, podej­mo­wać klu­czo­we decy­zje, nie wtrą­cać się wszech­świa­tu we wszyst­ko. Jak się tego nauczyć?

    ___________________________

    … Życie, jeśli je sza­leń­czo gonić, zamę­czy nas na śmierć. Czas ści­ga­ny jak ban­dy­ta będzie się zacho­wy­wał jak ban­dy­ta; zawsze wyprze­dzi cię o to jed­no hrab­stwo, o ten jeden pokój, będzie zmie­niać imię i kolor wło­sów, żeby ci umknąć, wyśli­zgnie się tyl­ny­mi drzwia­mi z mote­lu aku­rat wte­dy, kie­dy będziesz szła śmia­ło przez hall do recep­cji z naj­śwież­szym naka­zem prze­szu­ka­nia w ręku, a on pozo­sta­wi ci jesz­cze dymią­ce­go papie­ro­sa w popiel­nicz­ce, żeby sobie z cie­bie zadrwić. W któ­rymś momen­cie będziesz musia­ła się zatrzy­mać, bo on się nie zatrzy­ma. Musisz przy­znać, że nie potra­fisz go schwy­tać. Że w ogó­le nie nale­ży pró­bo­wać go schwy­tać. W któ­rymś momen­cie[…] musisz sobie daro­wać i pozwo­lić, by zado­wo­le­nie samo do cie­bie przy­szło. Oczy­wi­ście daro­wa­nie sobie to prze­ra­ża­ją­ce przed­się­wzię­cie dla tych z nas, któ­rzy uwa­ża­ją, że świat obra­ca się jedy­nie dla­te­go, że to my oso­bi­ście krę­ci­my rącz­ką i że jeśli puści­my ją choć­by na chwi­lę, cóż… to będzie koniec. Ale spró­buj ją puścić. To jest prze­sła­nie, jakie do mnie teraz docie­ra. Siedź na razie spo­koj­nie i skończ z tym swo­im nie­ustan­nym włą­cza­niem się we wszyst­ko, co się dzie­je. Obser­wuj, co się dzie­je. Pta­ki jakoś nie spa­da­ją mar­twe z nie­ba. Drze­wa nie schną i nie umie­ra­ją, rze­ki nie spły­wa­ją krwią. Życie toczy się dalej. Nawet wło­ska pocz­ta będzie drep­ta­ła do przo­du, robiąc swo­je bez cie­bie… skąd ta two­ja pew­ność, że mikro­za­rzą­dza­nie każ­dym momen­tem na całym tym świe­cie jest tak istot­ne? Cze­mu nie zosta­wisz go w spo­ko­ju?”

4 komentarze

  1. Pięk­ny i potrzeb­ny wpis. Jak Pani się czu­je Pani Paulino?zaglądam tu każ­de­go dnia..(na insta też)i jest pięk­nie .uści­ski

    1. Dzię­ku­ję Mag­da­le­no, już nie­dłu­go na pokła­dzie trze­cie Dziew­czę, wszyst­ko ok :) Pozdro­wie­nia!