mama minimalistka

Jutro Dzień Mamy. To chy­ba jed­no z tych naj­pięk­niej­szy­ch umow­ny­ch świąt jakie są obcho­dzo­ne w Pol­sce. Jestem raczej zwo­len­nicz­ką tego, że świę­tem może być każ­dy zwy­kły dzień i zawsze jest powód, oka­zja i chęć do powie­dze­nia dobre­go sło­wa, cału­sa, uści­sku, kwia­tów czy spra­wie­nia przy­jem­no­ści bez tej kon­kret­nej oka­zji. Jed­nak Dzień Mamy jest dla mnie tym bar­dzo wzru­sza­ją­cym świę­tem, bo od kil­ku lat mogę je obcho­dzić, a już nie­ba­wem będzie potrój­ne.

Ja jed­nak nie o świę­cie tyl­ko dzi­siaj. W zasa­dzie to nało­ży­ły się na sie­bie dwa tema­ty z powo­du ich bli­sko­ści — rze­czo­ny już Dzień Mamy i moje przy­go­to­wa­nia. Tak przy­go­to­wa­nia, bo jakoś nie lubię okre­śle­nia wicie gniaz­da. Tyl­ko raz w życiu przed przyj­ściem na świat Lili gro­ma­dzi­łam, a teraz już tyl­ko się pozby­wam tego co zbęd­ne, a gro­ma­dzę wyłącz­nie ener­gię i prze­strzeń. Malu­ch w domu to magia, ale też ogrom obo­wiąz­ków i zde­cy­do­wa­nie wolę ten czas prze­zna­czyć na inne rze­czy niż sprzą­ta­nie, ukła­da­nie, prze­kła­da­nie, poszu­ki­wa­nie.… Z resz­tą od dłuż­sze­go cza­su tak wolę, ale zaczę­ło się to wła­śnie w momen­cie kie­dy zosta­łam mamą.

Ten tek­st poja­wił się w cyklu moja histo­ria na blo­gu Sim­pli­ci­te, do któ­re­go zain­spi­ro­wa­ła mnie Kata­rzy­na — autor­ka blo­ga. Myślę, że to ide­al­ny czas żeby podzie­lić się nią tutaj z Wami.

Mając do dys­po­zy­cji prze­strzeń, któ­rą nie musia­łam się z nikim dzie­lić, tak napraw­dę o nią nie dba­łam. Kie­dy miesz­ka­li­śmy tyl­ko we dwo­je nasze małe miesz­ka­nie mie­ści­ło spo­koj­nie nas i nasze życio­we dobyt­ki — ten wspól­ny i te dwa, któ­re każ­de z nas wnio­sło do nasze­go życia — książ­ki, doku­men­ty, notat­ki ze stu­diów, pamiąt­ki i ubra­nia. Opró­cz salo­nu i małej sypial­ni mie­li­śmy jesz­cze mikro poko­ik, w któ­rym uło­ży­li­śmy to wszyst­ko zgrab­nie na półecz­ka­ch i sys­te­ma­tycz­nie dokła­da­li­śmy nowo­ści. Poko­ik “zara­stał” róż­no­ścia­mi, a kie­dy ktoś do nas przy­cho­dził to po pro­stu zamy­ka­li­śmy drzwi, nasz “mają­tek” nie­po­strze­że­nie zni­kał i nie wywo­ły­wał chwi­lo­wo nie­sma­ku i cią­gle zagłu­sza­ny­ch wyrzu­tów sumie­nia, że kie­dyś tam trze­ba w koń­cu posprzą­tać.
Kie­dy posta­no­wi­li­śmy, że naszą prze­strzeń będzie­my dzie­lić z dziec­kiem zaczę­li­śmy gro­ma­dzić kolej­ne rze­czy, bo to ocze­ki­wa­nie na Cór­kę było czymś nie­zwy­kłym. Czy­ta­li­śmy arty­ku­ły w Inter­ne­cie, blo­gi, fora paren­tin­go­we wyszu­ku­jąc rze­czy bez któ­ry­ch się nie obę­dzie­my jak tyl­ko Lila przyj­dzie na świat. Co tam my się nie obę­dzie­my, uwa­ża­li­śmy — bo tak zosta­li­śmy zapro­gra­mo­wa­ni przez komer­cyj­ny biz­nes dzie­cię­cy — że bez ste­ry­li­za­to­ra do bute­lek, prze­wi­ja­ka, podu­szek, nosi­dła, kocy­ków, pogrze­wa­czy, zaba­wek edu­ka­cyj­ny­ch i tysię­cy inny­ch nie­zbęd­ny­ch gadże­tów dziec­ka nie da się wycho­wać… Mało tego nie mie­li­śmy niko­go w naszym oto­cze­niu kto powie­dział­by nam co tak napraw­dę jest potrzeb­ne dziec­ku, a nawet gdy­by nam mówio­no to chy­ba i tak byśmy nie posłu­cha­li. Chcie­li­śmy przy­chy­lić nie­ba Lili.

I uro­dzi­ła się Ona. I cały nasz świat wypeł­ni­ło nam bycie z Nią, a kie­dy kurier jeden za dru­gim zaczę­li przy­no­sić pacz­ki z zamó­wio­nym dzie­cię­cym ekwi­pun­kiem nagle nasza mała już prze­strzeń dra­stycz­nie się zmniej­szy­ła. Chcąc przy­go­to­wać dzie­cię­cy pokój musie­li­śmy pozbyć się nie­mal­że wszyst­kie­go co nagro­ma­dzi­li­śmy w nim do tej pory. Poja­wi­ły się scho­dy, bo nie było gdzie tego prze­nie­ść, zmie­ścić, upchnąć. Spę­dza­łam całe wie­czo­ry na prze­glą­da­niu tych wszyst­ki­ch rze­czy, kom­plet­nie do tego nie przy­go­to­wa­na. Chcąc jak naj­szyb­ciej się z tym wszyst­kim upo­rać mnó­stwo rze­czy wyrzu­ci­łam, a prze­cież mogłam sprze­dać i odzy­skać choć czę­ść pie­nię­dzy. Ja po pro­stu chcia­łam się uwol­nić od rze­czy, chcia­łam odzy­skać prze­strzeń żeby mieć jej wię­cej na bycie z dziec­kiem. Odgru­zo­wa­nie tego małe­go poko­ju nie mia­ło tak napraw­dę nic wspól­ne­go z nie­od­wra­cal­nym uwol­nie­niem się od nad­mia­ru, bo miej­sce naszy­ch gra­tów wypeł­ni­ły “nie­zbęd­ni­ki” dla dziec­ka. I tak koło się zamknę­ło. Lila była pierw­szym dziec­kiem w rodzi­nie, więc wszy­scy wokół co rusz przy­cho­dzi­li w odwie­dzi­ny przy­no­sząc ze sobą pre­zen­ty. A to ubran­ko, a to zabaw­kę. To wszyst­ko spra­wia­ło mi (no bo prze­cież nie kil­ku­ty­go­dnio­we­mu dziec­ku) ogrom­ną rado­ść i znów zaczy­na­łam gro­ma­dzić. Gro­ma­dzi­łam też wszel­kie pamiąt­ki, któ­re doty­czy­ły mojej Cór­ki — tysią­ce zdjęć, fil­mów, wydru­ków, obraz­ków, pierw­sze buci­ki, pierw­szy smo­czek.… Ale chy­ba każ­da mama swo­je­go pierw­sze­go dziec­ka tak robi :) Obra­sta­li­śmy w rze­czy. Zno­wu. Tyl­ko teraz nie mogli­śmy zamknąć drzwi i po pro­stu tego nie widzieć.
Trwa­łam w tym sta­nie bli­sko 4 kolej­ne lata. Do momen­tu kie­dy na świat przy­szła Maja. Mie­siąc przed jej uro­dzi­na­mi poczu­łam, że to ten czas kie­dy muszę zadbać o naszą prze­strzeń. Przy­wio­złam więc od Rodzi­ców wiel­kie wor­ki z ubran­ka­mi, zabaw­ka­mi, gadże­ta­mi, roz­ło­ży­łam w salo­nie na pod­ło­dze i cały dzień spę­dzi­łam nad segre­ga­cją na to co będzie potrzeb­ne i na to co jest cał­ko­wi­cie zbęd­ne. Prze­ży­łam jed­no­cze­śnie szok i ogrom­ną ulgę widząc mój podział. Z peł­nej trzy­drzwio­wej sza­fy i poko­iku, któ­re mie­li­śmy do dys­po­zy­cji na rze­czy dla Lili, Maja dosta­ła trzy szu­fla­dy w komo­dzie i miej­sce w naszym łóż­ku. To był ten wła­śnie prze­łom w moim życiu, ta gru­ba kre­ska, mój krok w mini­ma­li­zm. Oka­za­ło się wte­dy, co było dość bole­sne, że bez 70% “nie­zbęd­ni­ków” świet­nie się funk­cjo­nu­je, bo to zupeł­ne pier­do­ły i zaj­mu­ją tyl­ko miej­sce a nie mają żad­nej war­to­ści użyt­ko­wej. Przy­naj­mniej dla nas.
W małym miesz­ka­niu, w któ­rym jest dwój­ka mały­ch dzie­ci jedy­nym i abso­lut­nym “must have” jest pusta prze­strzeń i nasza obec­no­ść. Uświa­do­mie­nie tego przy­nio­sło mi spo­kój, a wie­dza o tym jak pod­cho­dzić do tego mądrze i wła­sna intu­icja to narzę­dzia, dzię­ki któ­rym wiem jak ten spo­kój utrzy­mać. Teraz kie­dy cze­ka­my na nasze trze­cie dziec­ko każ­da zbęd­na rze­cz jest eli­mi­no­wa­na, nie mogę sobie pozwo­lić na zagra­ce­nie domu, bo wolę poświę­cać czas dzie­ciom zamia­st na sprzą­ta­nie. Choć wiem, że spo­ro jesz­cze pra­cy by się zna­la­zło, bo tego “zen”, o któ­rym marzę jesz­cze nie osią­gnę­łam, ale pra­cu­ję nad tym, teraz wol­niej ale cały czas.
Na począt­ku roku zro­bi­li­śmy mały remont. Zamie­ni­li­śmy się poko­ja­mi z dziew­czy­na­mi. My prze­nie­śli­śmy się tyl­ko z łóż­kiem i komo­dą do wspo­mnia­ne­go już — mikro poko­iku, a Lila i Maja zyska­ły wspól­ny pokój. Znów pozby­li­śmy się mnó­stwa rze­czy, bo sza­fę z któ­rej korzy­sta­li­śmy dosta­ły dziew­czy­ny a my mamy.… po jed­nej szu­fla­dzie w komo­dzie i kil­ka wie­sza­ków w sza­fie w przed­po­ko­ju. Mój Tata, któ­ry poma­gał nam w remon­cie cały czas powta­rza, że nie może się nadzi­wić jakim spo­so­bem my się mie­ści­my w 4 i pół “ludzia” w tym miesz­ka­niu. Ja się tyl­ko uśmie­cham i mówię, że u nas jest tak, że im wię­cej mamy dzie­ci tym mniej mamy rze­czy :)

Pod­su­mo­wu­jąc — wie­lo­krot­nie spo­tka­łam się z zarzu­tem, że mając dzie­ci nie da się być mini­ma­list­ką, bo przy dzie­cia­ch jest potrzeb­ne tyle rze­czy, bo dzie­ci zagra­ca­ją prze­strzeń, bo non stop bała­ga­nią, bo bru­dzą, więc nie jest moż­li­we mieć miesz­ka­nia w któ­rym jest wszyst­kie­go mało. Jestem przy­kła­dem na to, że moż­na. Dzi­siaj też jestem mądrzej­sza o pra­wie trój­kę dzie­ci co im tak napraw­dę jest potrzeb­ne do szczę­ścia.

7 komentarzy

  1. Kocha­na, czy­tam i chło­nę jak gąbecz­ka :D Zawsze byłaś, jesteś i będzie­sz dla mnie wzo­rem do naśla­do­wa­nia ;)

    1. Ejjj bo aż się zaru­mie­ni­łam. Nie wiem czy zasłu­gu­ję na te sło­wa. Wiel­kie ser­du­cho za nie!!!! Wiel­kie.

  2. I dla mnie❤. Dzię­ki Two­im radom i paru inny­ch osob nie naku­pi­lam mnó­stwa “nie­zbed­ni­kow”.

  3. Nie mam insta. Więc spie­szę tu z gratulacjami…to wspa­nia­ła wiadomość.gratuluję i bar­dzo się cie­szę. .pięk­ne. ..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *