spokojnie i pysznie

Lubię goto­wać. Lubię kar­mić ludzi, pró­bo­wać, sma­ko­wać, czy­tać o jedze­niu i lubię foto­gra­fo­wać jedze­nie. Lubię być w nowy­ch miej­sca­ch gdzie moż­na dobrze zje­ść i lubię wra­cać tam gdzie zna­la­złam “ten” smak.

Tej miło­ści do kuch­ni, do goto­wa­nia i sma­ko­wa­nia nauczy­łam się w domu. Mama dawa­ła nam z Sio­strą ogrom­ną swo­bo­dę w kuch­ni gdzie mogły­śmy mnó­stwo rze­czy spró­bo­wać same. Kuch­nia też była jak­by cen­trum nasze­go domu — tu spę­dza­li­śmy wszy­scy razem naj­wię­cej cza­su. Jedli­śmy wspól­nie, uczy­li­śmy się i zwy­czaj­nie spę­dza­li­śmy ze sobą czas. Natu­ral­ną rze­czą było to, że uczest­ni­czy­łam w przy­go­to­wy­wa­niu jedze­nia, wer­to­wa­łam maga­zy­ny z prze­pi­sa­mi, gru­be książ­ki kuchar­skie bez foto­gra­fii, bru­lion w któ­rym Mama pisa­ła co lep­sze prze­pi­sy. Choć Ona goto­wa­ła i gotu­je chy­ba naj­wię­cej ser­cem, bo prze­pis prze­pi­sem, ale ona zawsze wie­dzia­ła jak coś przy­rzą­dzić żeby było dobre i nam sma­ko­wa­ło. I tego wła­śnie mnie nauczy­ła. Dla­te­go tak lubię szu­kać nowy­ch sma­ków, eks­pe­ry­men­to­wać, powta­rzać te ulu­bio­ne i nigdy goto­wa­nie nie było dla mnie czymś co muszę zro­bić, a tym co chcę robić.

Nie zamy­kam się jed­nak w kuch­ni na czte­ry spu­sty. Cza­sem po pro­stu daję jej i sobie odpo­cząć. Wte­dy paku­je­my Dziew­czy­ny i obie­ra­my kie­ru­nek na dobre jedze­nie poza domem. Minu­sem mały­ch mia­st i jesz­cze mniej­szy­ch oko­lic jest to, że nowe restau­ra­cje nie wyra­sta­ją tu jak grzy­by po desz­czu, nie mamy dyle­ma­tu w posta­ci poczu­cia, że brak­nie nam życia na spraw­dze­nie wszyst­ki­ch knajp na mie­ście [uśmie­ch]. Dla­te­go kie­dy już znaj­dzie­my to ulu­bio­ne miej­sce to tam wła­śnie wra­ca­my.

W maleń­kim Rytrze w Doli­nie Popra­du, oko­ło 20 km od Nowe­go Sącza jest Wil­la Poprad — uro­czy hotel z pysz­ną restau­ra­cją tuż nad rze­ką o tej samej nazwie. Kli­ma­tycz­ne wnę­trza, atmos­fe­ra zarów­no restau­ra­cji jak i alta­ny, spo­kój tego miej­sca, obsłu­ga i pysz­ne jedze­nie spra­wia­ją, że lubi­my tam wra­cać. Ja opró­cz dobre­go jedze­nia kocham region, w któ­rym miesz­kam, jestem Sąde­czan­ką dla­te­go bar­dzo doce­niam kie­dy ktoś jesz­cze czu­je podob­nie. W menu restau­ra­cji znaj­dzie­cie sma­ki zarów­no te wyszu­ka­ne jak i te regio­nal­ne, pysz­ne, nasze i nie­po­wta­rzal­ne. Bo sądec­kie jest nie­po­wta­rzal­ne.

My z menu wybra­li­śmy tym razem pro­zia­ki — sodo­we plac­ki pie­czo­ne na bla­sze lub w pie­cu do wypie­ku piz­zy. Poda­wa­ne są z róż­ny­mi dodat­ka­mi od śmie­ta­ny i sezo­no­wy­ch owo­ców po nasze regio­nal­ne sery — bryn­dzę czy bun­dz. Pomy­śli­cie — ot piz­za. Powiem — abso­lut­nie. Zde­cy­do­wa­nie spró­buj­cie. Pole­cam.

ps. cudow­nie, że w regio­nie któ­ry wrę­cz pły­nie wodą mine­ral­ną, w Wil­li Poprad moż­na do posił­ku napić się “naszej” sądec­kiej wody, a nie tej z dru­gie­go koń­ca Pol­ski.

4 komentarze

  1. Szko­da że tak dale­ko mamy bo miej­sce wyglą­da “pysznie”…Paula pyta­nie z innej becz­ki czy odwie­dza­li­scie z dzieć­mi Bieszczady,okolice Cisna,Majdan,Solina???szukamy faj­ny­ch noc­le­gów. Calu­je i jak zawsze pamię­tam

    1. Wie­sz? tak po cichut­ku Ci się przy­znam, ale wstyd… bo ja nigdy w życiu nie byłam w Biesz­cza­da­ch :( ja wiem, ja wiem tak bli­sko, ale nigdy się nie poskła­da­ło. Ale my tu takie Beski­dy pięk­ne mamy, Pie­ni­ny i Tatry, któ­re zawsze wygry­wa­ją choć­by z chę­cią wypa­du na Pod­kar­pa­cie. Nie­ste­ty nie pomo­gę jeśli cho­dzi o noc­le­gi. Pew­nie kie­dyś poje­dzie­my jak Dziew­czy­ny już będą wędro­wać po góra­ch. Ale gdy­by­ście się wybie­ra­li kie­dyś na Sądec­czy­znę — jestem do Waszej dys­po­zy­cji! A skąd jeste­ście, bo pisze­sz że dale­ko.

  2. Pau­la ‚może to bar­dzo dale­ko nie jest ale kawa­łek napew­no. My z Lubelsz­czy­zny. Tak pięk­nie pisze­sz zawsze o Nowym Sączu o Waszy­ch Góra­ch że z pew­no­ścią kie­dyś tam zawi­ta­my. Tyl­ko moje Male Szczę­ście nie za bar­dzo lubią jeź­dzić samo­cho­dem. Więc to za jakiś czas.p.s a w Biesz­cza­da­ch też nie byłam nigdy?????dobrego dniap.s podzi­wiam Cię za to ze masz tyle rado­ści i ener­gii w Sobie.

    1. O tak znam to uczu­cie kie­dy sko­ra cierp­nie na samą myśl o podró­ży samo­cho­dem z malu­cha­mi. Prze­ra­bia­my to co jakiś czas :) Choć lubel­skie to teraz pra­wie samą auto­stra­da do nas, więc wybierz­cie się kie­dyś. Pole­cam wcze­sną jesie­nią — jakie tu są wte­dy kolo­ry.…
      ps. nawet nie wie­sz jak moty­wu­ją­co na mnie dzia­ła to co pisze­sz. Uści­ski!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *