enjoy the simple things in life” i pączki dyniowe

Mamy pro­blem. Mamy pro­blem z umie­jęt­no­ścią doce­nie­nia tego, że jest dobrze. Gene­ral­nie to mamy pro­blem z doce­nia­niem cze­go­kol­wiek. Zakła­da­my sobie, że szczę­ście poczu­je­my dopie­ro wte­dy kie­dy osią­gnie­my coś co sobie zapla­nu­je­my, kie­dy wyda­rzy się coś o czym marzy­my, wej­dzie­my w posia­da­nie tego czy tam­te­go. Wiecz­nie myśli­my, że dobrze to dopie­ro będzie. Obie­ra­my sobie […]

Continue Reading

cisza

Miesz­kam przy ruchli­wej uli­cy i mam trzy cór­ki, któ­re dostar­cza­ją mi wie­lu wra­żeń dźwię­ko­wy­ch i kolo­ry­stycz­ny­ch [uśmie­ch]  dla­te­go w wystro­ju miesz­ka­nia i deko­ra­cja­ch szu­kam ciszy. Żad­ne­go nad­mia­ru. Krzy­kli­wy może być tyl­ko kolor kwia­tów. Tym razem bez­względ­ny spo­kój w posta­ci bie­li i zie­le­ni, a w roli głów­nej kwia­ty dzi­kiej mar­chwi Dau­cus Caro­ta, zerwa­ne po […]

Continue Reading

mama minimalistka

Jutro Dzień Mamy. To chy­ba jed­no z tych naj­pięk­niej­szy­ch umow­ny­ch świąt jakie są obcho­dzo­ne w Pol­sce. Jestem raczej zwo­len­nicz­ką tego, że świę­tem może być każ­dy zwy­kły dzień i zawsze jest powód, oka­zja i chęć do powie­dze­nia dobre­go sło­wa, cału­sa, uści­sku, kwia­tów czy spra­wie­nia przy­jem­no­ści bez tej kon­kret­nej oka­zji. Jed­nak Dzień Mamy jest dla […]

Continue Reading

dom pełen kwiatów

Nie wyobra­żam sobie żeby w naszym domu nie było kwia­tów. Zwłasz­cza teraz kie­dy wio­sna nade­szła już peł­ną parą. Dłu­gie dni, krót­sze noce, mnó­stwo słoń­ca, ożyw­czy desz­cz, kwia­ty, liście… To ide­al­ny czas żeby przy­nie­ść wio­snę do domu, wpu­ścić rześ­kie poran­ne powie­trze przez otwar­te okna o poran­ku. Jestem typem natu­ro­lu­ba, zno­szę do domu wszel­kie liście, […]

Continue Reading

dbam o siebie żeby mnie wystarczyło na dłużej… czyli 10 ważnych kroków do zdrowia

Naresz­cie przy­szło upra­gnio­ne cie­pło! Chy­ba wszy­scy nie mogli­śmy się docze­kać let­ni­ch tem­pe­ra­tur. Wio­sna była w zasa­dzie tyl­ko z nazwy i powo­lut­ku poja­wia­ją­cy­ch się pąków, list­ków i kwia­tów, któ­re i tak nie cie­szy­ły przy­kry­wa­ne co rusz war­stwą śnie­gu i zale­wa­ne desz­czem. W tym roku może­my śmia­ło powie­dzieć, że lato nade­szło zale­d­wie kil­ka dni po […]

Continue Reading

nie mam ja to ty też mieć nie będziesz… czyli o budowaniu własnego poczucia wartości na krytyce innych

Ahh jak nas dener­wu­je czy­jeś szczę­ście. Jak iry­tu­je powo­dze­nie. Jak draż­ni nor­mal­ne życie, “samo-roz­wią­zu­ją­ce” się pro­ble­my, bile­ty na waka­cje, samo­cho­dy, domy, mężo­wie i zdol­ne dzie­ci… Jak bar­dzo chcie­li­by­śmy zna­leźć choć mały man­ka­ment w tej idyl­li, poczuć że to jed­nak my jeste­śmy lep­si, uff szczę­śliw­si. Jakim pra­wem ktoś mógł­by mieć lepiej, lżej, wię­cej? Bez […]

Continue Reading

minimalizm kosmetyczny — dlaczego, co nam służy i co lubię

Uprasz­cza­nie życia i szu­ka­nie w nim prze­strze­ni obję­ło już u mnie wszyst­kie jego sfe­ry. Począw­szy od kuch­ni, przez sza­fy, książ­ki, rze­czy dzie­cię­ce a skoń­czyw­szy na kosme­ty­ka­ch. W zasa­dzie to nie ma obsza­ru, któ­ry był­by dla mnie nie­wy­ko­nal­ny w mini­ma­li­zo­wa­niu jed­nak naj­wię­cej ener­gii wciąż pochła­nia goto­wa­nie i sfe­ra oko­ło-dzie­cię­ca. W kuch­ni cały czas się […]

Continue Reading

o chlebie i czułości

Jeśli mia­ła­bym powie­dzieć jak lubię kie­dy pach­nie w naszym domu to pierw­sze co przy­cho­dzi mi na myśl to świe­żo­ść, któ­rą moż­na uzy­skać wyłącz­nie dzię­ki otwar­tym na oścież oknom. Zwłasz­cza wcze­snym poran­kiem bez wzglę­du na porę roku, a teraz kie­dy pta­ki śpie­wa­ją jak sza­lo­ne, a powie­trze jest rześ­kie i takie wil­got­ne od nocy, przy […]

Continue Reading

kiedy mnie nie ma

Kie­dy nie ma mnie tutaj to dla­te­go, że jest coś co absor­bu­je mnie jesz­cze bar­dziej. Bywa­ją to róż­ne spra­wy, ale tym razem jest to wio­sna, któ­ra nie daje mi spo­ko­ju. Te pta­ki, w któ­re się wsłu­chu­ję przed świ­tem. Te liście, któ­re teraz się wyklu­wa­ją z pąków. Te kwia­ty, któ­re są tyl­ko teraz a […]

Continue Reading