mama minimalistka

Jutro Dzień Mamy. To chy­ba jed­no z tych naj­pięk­niej­szych umow­nych świąt jakie są obcho­dzo­ne w Pol­sce. Jestem raczej zwo­len­nicz­ką tego, że świę­tem może być każ­dy zwy­kły dzień i zawsze jest powód, oka­zja i chęć do powie­dze­nia dobre­go sło­wa, cału­sa, uści­sku, kwia­tów czy spra­wie­nia przy­jem­no­ści bez tej kon­kret­nej oka­zji. Jed­nak Dzień Mamy jest dla […]

Continue Reading

Całe życie, Robert Seethaler

… kładł się na ple­cach i spo­glą­dał w roz­gwież­dżo­ne nie­bo. Potem myślał o swo­jej przy­szło­ści, któ­ra roz­po­ście­ra­ła się przed nim tak nie­skoń­cze­nie roz­le­gła, bo wła­śnie nicze­go po niej nie ocze­ki­wał…” Jak nie­sa­mo­wi­cie obce jest nam takie uczu­cie — nie ocze­ki­wać nicze­go, cze­kać co przy­nie­sie życie, nie spie­rać się z nim, nie mieć wyrzu­tów, […]

Continue Reading

minuty

Od bli­sko 9 lat miesz­kam w więk­szym mie­ście niż wcze­śniej. Spo­re osie­dle, sąsiedz­two dwu­pa­smo­wej uli­cy, duże skrzy­żo­wa­nie. Żad­ne sza­leń­stwo i nie cen­trum War­sza­wy ani nawet Kra­ko­wa. Spo­koj­ny cza­sem leni­wy Nowy Sącz. Beski­dy. Stąd mamy bli­sko zarów­no do cukier­ni kie­dy mamy ocho­tę na kre­mów­kę i do lasu i gór kie­dy chce­my ucie­kać z mia­sta. […]

Continue Reading